Publicystyka

Słownikowe rozważania (15)


W niektórych wyrazach łowieckiego języka są takie drobne różnice, które mogą powodować zmianę ich znaczeń.
- racica  
liczba mnoga: racice, rogowe zakończenia palców zwierząt parzystokopytnych, na których opiera się kończyna (III i IV palec, pozostałe uległy uwstecznieniu), rapeć, rapcie;
- raciczka 
liczba mnoga: raciczki, rogowe zakończenia uwstecznionych palców zwierząt parzystokopytnych (II i V), szpile.
I tu wielorakie różnorodności znaczeń!
Niektóre źródła mylnie podają, że racica to rozdwojone kopyto! Ale przecież nie! Racica powstała w ewolucji kości ręki z rozwoju dwóch środkowych palców, a nie rozdwojenia, czy wypadku z trzecim! Nie trzeba mącić ludziom w głowach!
Raciczki znów mają dwa znaczenia: pierwsze, główne, to jak w objaśnieniu wyżej, czyli zakończenia uwstecznionych palców; drugie znaczenie zdrobniałe, zrozumiałe w kontekście „pięknie wyglądał wieszaczek wykonany z sarnich raciczek”. Rozumiemy, że on był zrobiony z sarnich racic, ale mówimy zdrobniale, zachwycając się pięknem przedmiotu!
Następna para wyrazów, budząca podobne myśli:
- rogi
urożenie pustorożców (żubra, kozicy, muflona) nasadzane na stałe, wytwór naskórka w postaci pochwy rogowej (w przeciwieństwie do poroża, które jest wytworem kości i jest zrzucane corocznie),
- rogi baranie
zniekształcone poroże rogacza, rzadziej byka jelenia, w kształcie korkociągów lub przypominające rogi samca owcy domowej, barana.
Wiemy, że rogi noszą tylko te trzy gatunki zwierząt (oczywiście występujące w Polsce). Ale gdy szukamy w majowy poranek ciekawego selekta wśród rogaczy, zdarza się trafić na skręcone jak korkociąg parostki, które nazywamy ‘baranimi rogami’. Bo rogi nosi baran, a podobne do nich ‘baranie rogi’ rogacz, ale ‘baranie rogi’ to poroże.
I jeszcze znalazłem taką ciekawą parę wyrazów, wywodzącą się z dawnych łowów z psami myśliwskimi:
- sfora
1.dwa psy myśliwskie, gończe, związane rzemieniem
2.rzemień służący do łączenia psów gończych w pary i prowadzenia ich w polu
- smycz
1.linka lub rzemień służące do wiązania i prowadzenia psów myśliwskich
2.para chartów.
Wyjaśnienie jest proste, sfora to dwa psy myśliwskie lub łączący je rzemień, smycz to samo, ale dotyczy chartów! Jak w znanej wszystkim piosence myśliwskiej:
Puszczaj charty ze smyczą,
Niech zająca pochwycą,
Towarzyszu mój!
Jeszcze jedno wymaga ciągłego wyjaśniania:
- szpicak, szpiczak
1.młody byk łosia, jelenia, daniela, kozioł sarny (rogacz) z tykami bez odnóg (ale to nie szydlarz!)
2.poroże, zwykle pierwsza głowa, w postaci szpiców
3.trofeum z takiego zwierza; nie: szpicer!
Nie wiem, skąd się wziął ten nieszczęsny „szpicer”? Do niczego niepodobny!
Często mylone określenia, których głównym hasłem jest ‘ślad’:
- ślad
zwykle w liczbie mnogiej: ślady, charakterystyczne znaki pozostawione przez zwierzynę
1.krople farby, pozostawione przez postrzałka
2.obcierka, ślad pozostawiony na pniu lub gałęziach, często sfarbowana
3.odchody
4.ścinka
5.ślady żerowania – zgryzania pędów, spałowania, wystrzygania
6.tropy.
Więc trop jest jednym tylko z rodzajów śladów: każdy trop jest śladem, ale nie każdy ślad jest tropem. Czasem szukając tropów, natkniemy się na inny ślad, ale nie będę pisał tu, jaki? Ten trzeci!
 
 

Słownikowe rozważania (14)

Ostatnio zdarza się, że wskutek różnych wydarzeń kolejny odcinek Rozważań nie ukazuje się w porę. Również ten czternasty ma opóźnienie; można by powiedzieć, używając terminów technicznych, że miał poślizg lub padł.
To ostatnie słowo jednak bardziej odnosi się do terminologii łowieckiej. Mówimy o strzale, ale też o zwierzu, że padł.
- padać
1.o strzale: padł strzał; na linii myśliwych gęsto padały strzały,
2.o zwierzu: padł w ogniu, paść w ogniu, zwalić się ze strzałem, w strzale.
Tu należałoby wrócić do już zaznaczanych wcześniej problemów z padaniem, czy dawaniem strzału: pokutuje w potocznej wymowie zły obyczaj, przejęty z obcych wzorów i niegodny upowszechniania. To jest „oddawanie” strzału. Wiele razy była o tym mowa, oddać można pieniądze, szklankę pożyczonego cukru, bo to przechodzi z rąk do rąk. Strzału nie można nikomu oddać, co najwyżej strzelbę, jeśli ją wcześniej pożyczyliśmy! Nie można ‘oddać strzału’, tak jak nie można ‘oddać ognia’, bowiem można ‘dać ognia’! Np. w powiedzeniu: Myśliwi dali ognia! (bez dwuznaczności!!!)
Gdy już zwierz padł w ogniu w wyniku danego strzału, tradycja mówi o oddaniu mu należnych honorów. Jednym z nich (prócz ‘złomu’, ‘ostatniego kęsa’) jest odłamana gałązka jodły, świerka lub innej typowej w miejscu strzelenia zwierza rośliny, czyli:
- pieczęć
1.część złomu, położona na wlocie kuli w ubitej zwierzynie
2.przekrój poprzeczny, dolna część tyki zrzuconej przez samce jeleniowatych, stykająca się z możdżeniem,
a drugie znaczenie dotyczy zrzutów, jak wyjaśniono wyżej.
Z umiłowaniem często wracam do początku II księgi Pana Tadeusza:
Kto z nas tych lat nie pomni, gdy młode pacholę,
Ze strzelbą na ramieniu świszcząc szedł na pole;
Ostatnie słowo tego dwuwiersza ma wiele znaczeń: 
- pole
1.dawne polowanie, cieszyć się polem – polować z zamiłowaniem
2.rok życia psa myśliwskiego, liczony kolejnymi sezonami łowieckimi; pies jest w drugim polu (nie: ma dwa pola!)
3.teren, obszar opolowywany, określany różnie w zależności od rodzaju (pole białe, czarne, miękkie, mokre, ostre – pokryte zmarzniętym śniegiem lub grudą, suche, ślepe – pozbawione śladów zwierzyny, widne – z widocznymi śladami)
4.zwykle w liczbie mnogiej - pola: wewnętrzne, wypukłe powierzchnie gwintowanej lufy, między bruzdami.
Nie trzeba wielkiej znajomości języka, by stwierdzić, że Wieszcz użył je w trzecim znaczeniu.
I na zakończenie dwa wyrazy różniące się od siebie jedną literą, ale tak różne znaczeniami, i sprawiające kłopot nawet znawcom, instruktorom…
Te wyrazy to:
- przestrzelić
strzelając kilkakrotnie z broni sprawdzić ją, jak bije
- przystrzelić
wyregulować przyrządy celownicze, a następnie sprawdzić na strzelnicy celność dawanych strzałów.
Warto, by przed wiosennymi próbami na strzelnicach pamiętali o tym wszyscy!
 

Słownikowe rozważania (13)


Wielekroć przypominam w dyskusjach, że zapomniano o składanym przed św. Hubertem ślubowaniu, w którym powtarza się, jak bór długi i szeroki, że:
"Przystępując do grona polskich myśliwych ślubuję uroczyście:
przestrzegać sumiennie praw łowieckich
postępować zgodnie z zasadami etyki łowieckiej,
zachowywać tradycje polskiego łowiectwa,
chronić przyrodę ojczystą, dbać o dobre imię Polskiego Związku Łowieckiego i godność polskiego myśliwego".
Tak dużo tych zasad i tak mało. Więc dlaczego z chwilą nabycia pełni praw łowieckich zapomina się o nim (o ślubowaniu)? Zapomina się, że łowiectwo to nie polityka, że oportunizm nie przystoi w kontaktach z naturą.
(…)

Często spotkać się można z opinią, że z chwilą strzału kończy się polowanie. Jak gdyby dalszy ciąg nie dotyczył zadań myśliwego. Czy
- obielić (nie: bielić!),
zdejmować skórę z ubitego zwierza, osmużać zająca, oskórować lisa  nie jest już częścią łowów? To tak, jakby
- objechać
stosować objazd, objeżdżać w polu lisa,
- obława
1.liczna naganka na wielkich łowach
2.sposób polowania na grubego zwierza, wielkie polowanie w kniei,
także nie były częścią łowów. Zapominamy też o wieloznaczności słów:
- obroża
1.zapinana na szyi psa myśliwskiego opaska, do której przypina się smycz
2.białe pióra tworzące na szyi niektórych ptaków, np. bażanta, obwódkę; bażant obrożny.
Kilka innych przykładów, że niekoniecznie jest tak, jak nam się wydaje:
- oczemchać
wytrzeć poroże, czemchać (a więc nie tylko wycierać),
- oczniak
pierwsza od dołu odnoga w wieńcu byka jelenia i sochach daniela, odnoga oczna (a zwykle mówimy tak jedynie o odnodze wieńca).
W języku ogólnopolskim już nieużywane, ale pozostało w wyrażeniu: ‘zoczyć coś’:
- oczyć
o zwierzynie: patrzeć, rozglądać się, wypatrywać.
I na zakończenie, by nie znudzić czytelnika, kilka przykładów łatwo używanych w postaci niezbyt poprawnej:
- odstrzelić
zrealizować odstrzał, ubić, pozyskać (określenie urzędowe) zwierzynę;
- odtrąbić
ogłosić trąbieniem zakończenie np. miotu, odtrąbić polowanie: dać na rogu sygnał „Koniec polowania”, (nie: otrąbić!);
- oręż
1.kły dzika, szable i fajki, również trofeum z dzika
2.wieniec, poroże byka jelenia, także trofeum z byka jelenia;
- ostroga
1.hak, w łopacie daniela pierwszy od dołu wyrostek dłoni, najdłuższy sęk 
2.ostry, lekko wygięty wyrostek na tylnej stronie skoku niektórych kuraków, rosnący całe życie; stary kogut bażanta ma kilkucentymetrowe ostrogi;
- otrąbić
zagrać na rogu sygnały dla ubitej zwierzyny; otrąbić dzika, porównaj z ‘odtrąbić’.
O hasłach zaczynających się od litery ‘Ó’ nie wypada wspominać, bo to tylko ‘ósemka’ i ‘ósmak’, a co one oznaczają, wszyscy wiedzą!

 

Słownikowe rozważania (12)


W poprzednim odcinku rozważań wystąpił moment historyczny: zacytowany wers z Pana Tadeusza ukazał nieprzemijającą wartość narodowej epopei. Tym bardziej dla nas, myśliwych, którzy dopatrujemy się w zawartości dzieła znacznej części treści myśliwskich. Ów fragment to: „… głupi niedźwiedziu, gdybyś w mateczniku siedział, nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział.” Matecznik jest więc przynajmniej chwilową lub częściową gwarancją przeżycia. (…)
W drugiej dekadzie XX wieku, gdy skończył się okres zaborów i wpływ niemczyzny w języku łowieckim osłabł, tworzono polskie nazwy. Zanikały wszelkie ‘gwery’, ‘flinty’ i ‘guldynki’, a zastąpiła je nasza dwururka. Gdy przyszła moda na pionowy układ luf, brakło nazwy. Pod koniec lat trzydziestych wymyślono nieszczęśliwie nadlufkę:
- nadlufka dwulufowa broń myśliwska o pionowym układzie luf, bok; bok śrutowy, ekspres-bok, pomijając fakt, że konstruktorem tej nowości był niemiecki wynalazca Otto Bock, a jego nazwisko było całkiem przydatne po spolszczeniu na ‘bok’ do określenia nowej strzelby. Jakoś dziś to właśnie bok króluje na strzelnicach, a ‘nadlufka’ pozostała w słowniku. Nazw broni myśliwskiej jest kilkadziesiąt, podobnie jak nazw myśliwych. W różnych tekstach mamy więc możliwość wyboru w zależności od barwy znaczeniowej, i tak:
- nemrod
to określenie myśliwego, od imienia biblijnego Nemroda, często używane w znaczeniu żartobliwym: nemrod po kądzieli – pokrewny prawdziwemu myśliwemu, ale też prawdziwy myśliwy,
- Nestor
najstarszy, najbardziej doświadczony myśliwy; od imienia mitycznego króla Pylos spod Troi.
Możemy więc, używając języka łowieckiego, nazwać nemrodem każdego łowcę, zarówno w pozytywnym znaczeniu (oto nasz nemrod kochany!), jak i w negatywnym (takich nemrodów ci u nas pełno!), no i także żartobliwie: he he, zjawił się nemrod! Natomiast Nestorem tytułujemy wieloletniego, zasłużonego myśliwego, szczególnie w sytuacjach uroczystych: witamy Nestora naszego Koła!
Często myśliwi mają wątpliwości co do polowania, gdy zwierzynę przywabiamy karmą. Tylko nieliczne rodzaje polowań są dopuszczone w taki sposób; to polowania na dziki i drapieżniki na nęciskach:
- nęcisko
miejsce wykładania karmy w celu przywabienia zwierzyny, głównie na dziki, wilki i inne drapieżniki.
Bardzo barwnych i „ciepłych” określeń używają myśliwi na nazwanie niedorosłych osobników kun a także małych, dopiero wychodzących na świat lisków. Tworzy się je (te nazwy) przez dodanie na początku właśnie tego „niedo-„:
- niedokunka
jesienna, niedorosła kuna, młody osobnik tego gatunku,
- niedolisek
niedorosły, próbujący już łowów na „własną rękę” lis.
Ładnie brzmią takie nazwy, ale przenoszenie ich na inne gatunki zwierzyny jest niewłaściwe, a już kuriozalne (spotkałem takie próby w portalach łowieckich!) tworzenie podobnej nazwy dla początkującego myśliwego! Mówienie: „niedomyśliwy” świadczy o „niedo…rozwoju” umysłowym jej twórców!
Wszystkim nemrodom, łowcom, a zwłaszcza Nestorom życzę prawdziwym, staropolskim obyczajem:
- ni puchu, ni pióra!
tym życzeniem myśliwskim zdobycia i puchu (sierści), i pióra (pierza), czyli wszelkiej zdobyczy. Jego sens polega na przekonaniu, że dosłowność życzenia przynosi pecha, więc życzy się na przekór! Tak jak ‘połamania pióra!’ przed klasówką w szkole.
Ni puchu, ni pióra!

 

Słownikowe rozważania (11)


Gdy w końcu marca prosiłem Kolegów o zrozumienie i cierpliwość z powodu braku czasu w przedświątecznej gorączce, nie przypuszczałem, że przerwa potrwa tak długo. Nikt nie pomyślał, nie zakładał w najczarniejszych scenariuszach tragedii, którą przyniosła pamiętna sobota! Nawet teraz nie wiem, czy jest czas na powrót zwykłych rozważań.
Zwykłe rozważania prowadzić można w zwykłych czasach, lecz kto powie, że takie wróciły lub wrócą?
(…)
Mimo wszystko wróćmy do słownika.
Niektóre terminy jakimś nieznanym prawem tak się zakorzeniły w mowie potocznej myśliwych, że bez bólu nie dadzą się wykorzenić!
Gdyby to jeszcze miały choć odrobinę uzasadnienia, ale są przynajmniej dziwaczne! Któż  bowiem słyszał o macierzystym członku?
Ani taki nie istnieje w statucie PZŁ, ani nie jest poprawny stylistycznie.
Wszak niektórzy z nas należą do dwóch lub więcej kół łowieckich, i to koło może być macierzyste lub nie:
-  macierzyste koło
to koło łowieckie, w którym jego członek ma wszystkie prawa, w odróżnieniu od koła niemacierzystego, w którym nie ma biernego prawa wyborczego (nie może być wybierany do organów koła ani na delegata); nie: członek macierzysty!
Tym mniej zrozumiały jest upór tej części myśliwych w kwestii podwójnej przynależności, że ‘macierz’ zawsze kojarzyła się z większą lub mniejszą społecznością, że mówiło się i pisało o powrocie Śląska do Macierzy!
Osobiście wolę jednak należeć do koła łowieckiego, niż być jego członkiem! Nawet malowanym, bo:  
- malować
to o zwierzynie ‘wycierać suknię po błotnej kąpieli o pnie drzew’; dziki i jelenie malują.
Taki ‘wytarty’, czyli z grubsza oczyszczony z błota zwierz zaszywa się w gąszczu, zwanym matecznikiem:
- matecznik
1.dziki, niedostępny fragment kniei, w którym zwierzyna znajduje ostoję; ...głupi niedźwiedziu, gdybyś w mateczniku siedział... napisał Wieszcz.
2.wyłączona z pozyskania część obwodu łowieckiego w celu zapewnienia spokoju i odbudowy stanu zwierzyny.
Zwykle bywa tam spokojnie, ale jak to w życiu, zdarzają się naganki i nagonki, można znaleźć się w nieodpowiednim miejscu (oczywiście z punktu widzenia zwierza!): 
- miot
1.część polowania, opolowanie jakiejś części łowiska
- głuchy miot – miot, w którym nie strzelano
- pusty miot – miot, w którym nie ruszono (z powodu braku) zwierzyny
2.ostatni miot, tradycyjna nazwa biesiady myśliwskiej po zakończeniu polowania, żart. uczta myśliwska
3.pomiot, młode szczenięta drapieżników i psów z jednego rzutu
4.zakład, teren objęty jednym pędzeniem.
Zwierzyna jest tam obiektem łowów ku radości łowców, czyli myśliwych:
- myśliwy
1.niedzielny myśliwy: żartobliwie, także ironicznie o myśliwym: rzadko, czasem przy niedzieli wybierający się na polowanie
2.polujący legalnie na zwierzynę członek Polskiego Związku Łowieckiego lub uprawniony obcokrajowiec
3.prawy myśliwy, etyczny: myśliwy przestrzegający zasad i tradycji łowieckich
4.wielki myśliwy: odnoszący niezwykłe sukcesy w łowiskach całego świata
5.zwierz polujący na ofiary; wilk to wytrawny myśliwy

Tak więc widzimy, że myśliwi bywają różni! Wilk i pomniejszy drapieżnik również, co z niechęcią przyjmowane jest przez drapieżniki z „najwyższej półki”! Ci, uzbrojeni i doposażeni przez technikę w różne wspomagacze, sieją największe spustoszenie w kniejach. Niektórzy, o św. Hubercie! odpuść im!, zapominają o złożonym na początku swej myśliwskiej drogi ślubowaniu!
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>
Strona 6 z 12