Poezja

Katarzyna Lewańska - Tukaj

Katarzyna Lewańska - Tukaj

STRZAŁ
Czy Tobie też tańczą drzewa?
Tańczą co wieczór...
Czy Tobie też śpiewają liście?
Śpiewają co rano...

Strzałem przerywasz ciszę istnienia
Strzałem przywołujesz mnie do porządku.

POSTRACH POLANY
Niecierpliwie myszkuje wśród zarośli,
Energicznie wyrzuca w górę kępy trawy.
Pan D. wtargnął na polanę z rumorem.

Wyprosił sarny.
Nagonił chmury.
Zgasił Księżyc.

Dumny, ciemny, nastroszony pan D.
Buchtuje zawzięcie szukając szczęścia.
Znajduje pędraki, korzenie i mysie sprawy.

Jego szczęście.
Dziczy zysk.
Kosmaty postrach.

CZY PÓJDĘ ZA TOBĄ?
Czy pójdę za Tobą w knieję - nie wiem.
Czy weźmiesz mnie ze sobą - nie wiesz.
Jak kiedyś, we dwoje, po cichu,
W tajemnicy przed mamą i lasem,
Chcę iść z Tobą i z psami w szarówkę.

GDY KOGOŚ ZABRAKNIE
"Gdyby coś się przydarzyło, to dam Ci znać" - dałeś.
Jednym strzałem, bez krzyku, powiedziałeś wszystko.
Zostały tylko zdjęcia, ostatnie obrazy Twoich dni.
Nie było mnie...
Nie zdążyłam...
Nie musiałam, choć mogłam.
"Choćby przeszkadzał w robieniu zdjęć, noś go" - noszę.
I ten sam kapelusz chylę dziś przed Tobą....

ZABIERZ MNIE ZE SOBĄ
Czy to takie trudne, żeby iść we dwoje?
Przecież chcę być tylko tłem,
Niemym świadkiem Twojej radości.

Nie krzyknę, nie zawołam, nie zapłaczę...

Czy to takie trudne, żeby zabrać mnie ze sobą?
Przecież będę tylko ciszą,
Bezgłośnym duszkiem Twojego szczęścia.

Nie krzyknę, nie zawołam, nie zapłaczę.

Czy to takie trudne, żebym była z Tobą?
Przecież jestem tylko kobietą,
Cichym cieniem Twoich łowów.

Krzykiem, wołaniem, łzą....

POKOT
Zebrali się wszyscy:
Stary Odyniec z Sitowia
Mocny Byk spod Olszyny
Cna Koza z Zachodniego Lasu
i
Złoty Lis, ten od Rudzielców.

Zmęczeni życiem i gonem,
Na prawy bok wszyscy legli,
Myśliwi stanęli kołem
Kapelusze do piersi cisnęli
i
Zastygli jak drzewa.

Dźwięku rogu słuchali wszyscy:
Mądry Łowczy ze Wsi Ostatniej
Sprytny Myśliwiec spod Pogromczyna
Piękna Diana z Osady Łowców
i
Naganiacz, ten od Szybkonogich.

MODLITWY DO ŚWIĘTEGO HUBERTA

MODLITWA O ŁASKI DLA MYŚLIWEGO

Daj mu siłę.
Daj mu wiarę.
Daj mu moc.

Daj pewność jego rękom.
Daj celność jego oczom.
Daj szybkość jego nogom.

Dam Ci za to swą modlitwę, szept wieczorny i czekanie.
Dam Ci ufność, uśmiech i cierpliwość samotną nocą.
Dam Ci miłość, wierność i uczciwość.

Dam Ci ołtarz w moim sercu.
Dam Ci wszystkie leśne kwiaty.
Dam Ci światło moich oczu.

MODLITWA O POWODZENIE NA ŁOWACH
Proszę Cię pokornie Zielony Panie o łaski dla Myśliwca.
Wiele nie chcę, tyle, żeby bezpieczny był i szczęśliwy.
Niech Jemu sprzyja Knieja i Bór będzie przyjazny.
O rękę pewną proszę i oko bystre.
O łowy udane i towarzystwo przednie.
O zwierza wymarzonego i przygodę dobrą.

Zapalę świecę na Twoim ołtarzu,
Klęknę przed Tobą i zaufam Ci szczerze.
Daj o co proszę, a będę szczęśliwa, nie dla mnie to,
Dla Niego proszę od Ciebie.

MODLITWA DIANY

Obroń mnie proszę od złego,
Nie daj się lękać ciemności,
Postaw na równi z innymi
Mimo mojej słabości.

Święty Hubercie z Gaskonii
Bądź mi podporą w łowach
Niech moja postać drobna
Nie mąci myśliwcom w głowach

Obdarz mnie swymi łaskami
Czuwaj nad moją zwierzyną
I niechaj wszyscy zapomną,
Że jestem tylko dziewczyną.

SŁUŻEBNICA ŚWIĘTEGO HUBERTA
Stanę kiedyś przed Tobą i zaniosę się płaczem
I będę Ci przysięgała, że zawsze tylko Ty.
W zielonej sukni stanę, z bukietem leśnych kwiatów,
Nawet się nie uczeszę, obetrę tylko łzy.

MODLITWA DIANY II

Myśliwego mi daj, Łowcę Wielkiego i dzielnego.
Konno go poślubię, z honorami i miłością.
Przy szumie sokolich skrzydeł i szczekaniu psa
Odbędzie nasz ślub radosny i wesoły.

Myśliwego mi daj, silnego i odważnego..
Z nim powędruję, towarzyszką jego będę,
Kolankiem posłużę gdy trzeba, wesprę,
Gdy po uczcie z kompanami do domu wróci.

Wierna będę i posłuszna. Łagodna i dobra.
Słodkim uśmiechem powitam co rano,
Po nocnych łowach ogrzeję swym ciałem.
Psy nakarmię, kolegów ugoszczę.

Dianą mu będę, żoną i przyjaciółką,
Więc chroń mnie od męża myśliwego,
Bo nie taka moja rola! W knieję mi iść i
Dzielną być, a nie cieniem za mężem stać!

MODLITWA MYŚLIWCA - ZIELONY PANIE MÓJ
Dałeś mi psy, żebym mógł je prowadzić.
Dałeś mi zwierzęta, żebym mógł o nie dbać.
Dałeś mi pola, lasy i łąki, żebym mógł po nich chodzić.
Dałeś mi serce, żebym mógł to wszystko pokochać.
Zielony Panie Mój, teraz spraw, żeby to wszystko przetrwało.
I psy, i zwierzęta, i pola, las i łąki.
Daj mi siłę, żebym mógł o to wszystko walczyć.
Daj mi czas, żebym zdążył.
Daj mi miłość, żebym miał moc.

Zielony Panie Mój, Ty przy mnie bądź, gdy nadejdzie słabości chwila
I wspieraj mnie, bom tylko człowiekiem.

***

Przed Twym ołtarzem potulnie przyklękam,
Choć broń mi ciąży na ramieniu.
Ciemności, zła już się nie lękam,
Czuję moc wielką w Twoim imieniu.

 

Jan Kowal


"Czy wiesz"

Czy wiesz jak śpiewa las
Szelestem liści, igieł szumem
Wierzchołki drzew kołysze wiatr
Trącając z lekka w ciszy strunę

Czy wiesz jak pachną mchy
I fiolet wrzosowiska
Jak pachnie świeży w ściółce grzyb
I szyszka wyjęta z mrowiska

Czy znasz leśnego runa smak
I leśnej ciszy jedyny lek
Oddychać pełną piersią lekko tak
Odnaleźć życia zgubiony wiek

"Cztery pory roku"

Wszystkie pory roku  darowuję ci
Najpiękniejsze chwile, najpiękniejsze sny
I całą mą radość co mi w duszy gra
A wraz z nią ten żywy tajemniczy świat.

Zimy najczystszą biel ośnieżonych wzgórz
Szczypiący w twarz siarczysty mróz
Chrupiący pod stopami wilgotny śnieg
Skute lodem wstęgi drzemiących rzek.

Wiosny mgnienie, kwitnące sady,
Górskie potoki, spadające kaskady,
Trel skowronka i kosa śpiew,
Zieleń łąk i lasów wiew.

Lata upalne i słoneczne dni
Księżycowe noce i poranne mgły
Złociste plaże i morskich szum fal
Ogrody różane i błękitną dal.

Jesieni koloryt przeróżnych barw
Pachnący dymem krajobraz – świat
Dłuższe wieczory i krótsze dni
Cztery pory roku darowałem ci.



 

Pieśń o ziemi naszej

Wincenty Pol
PIEŚŃ O ZIEMI NASZEJ
(fragmenty) 
 
   Tam na północ! Hen, daleko!
Szumią puszcze ponad rzeką,
Tam świat inny, lud odmienny,
Kraj zapadły, równy, senny,
Często mszysty i piaszczysty,
Puszcze czarne, zboża marne,
Nieba bledsze, trawy rzedsze,
Rojsty grząskie, groble wąskie,
Ryby, grzyby i wędliny;
Lny dorodne, huk zwierzyny
I kęs chleba w czoła pocie. –
A na pański stół łakocie:
Lipce stare, łosie chrapy
I niedźwiedzie łapy.
Puszcz i żubrów to kraina,
A dziedzictwo Giedymina! –
 
   Ćmią się puszcze, mgła się zbiera,
Po pasiekach kraj przeziera,
Wół za rogi orze zgliszcze,
W ostrym żwirze socha świszcze,
A za drogą, gdzieś w postronne,
Ciągną wózki jednokonne.
Koń obłączny w wózkach małych,
Lud w chodakach z łyka szytych,
W chatach dymem ogorzałych,
Dranicami płasko krytych.
 
   Gdy na lud ten człek spoziera,
To aż serce żal opłynie
I zapytać chęć go zbiera:
Co ci to Litwinie? –
Ale Litwin nie wygada!
Bo w tej duszy hart nie lada!
Lud to cichy, rzewny, skryty,
Jak to mówią: kuty, bity.
Kiedy szczery, jak wosk topnie;
Ale gdy go kto zahaczy:
To i w grobie nie przebaczy
I na końcu swego dopnie! –
 
(…)
 
     A stąd bywa hart w narodzie –
„Litwin mądry nie po szkodzie”;
I w tym głównie, głównie pono
Góra Litwy nad Koroną…
Lud nie darmo to myśliwy
I skąpany w jezior łonie!
Bo głęboki jak wód tonie,
A jak łono puszcz, stróżliwy!
W puszczy też go widzieć warto,
Z strzelbą w ręku lub na łodzi;
Jak mu lekko i otwarto,
Jak strzał trafia, wiosło chodzi,
Jak zna dobrze wagę zwierza,
Wszystkie knieje i ostępy;
Kędy jaka rzeka zmierza,
Gdzie mielizny rappy, kępy!
Toteż wodą czy na ledzie
Całą Litwą cię przewiedzie…