Łowiectwo w sztuce

Słońce



Słońce                                                                                                       
                              
Najpiękniejsze szaleństwo na Ziemi jest okrągłe!
Ma kształt wschodzącego, kwietniowego słońca.
                                                                                                                                      
A teraz maj, dookoła maj wyświęca ogrody,
i cały ja, i cały ja zanurzony w jordanie pogody.
A teraz maj, i maj, i maj dookoła się święci.
Od wonnych bzów, szalonych bzów wprost w głowie się kręci...

jestem tu w bliskości chwil i miejsc,
jestem tu, by serce łatwiej nieść,
jestem tu, w tych w wierszach które znasz,
jestem tu szczęśliwy w deszczu gwiazd,
jestem tu, w rozmowie aż po świt,
jestem tu, bo tu najlepiej mi.

Jaki cudny czas by zaczynać!
Niebo aż pęka z nadmiaru piękna...

Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć prosto w słońce,
zachwycić się po prostu tak i wzruszyć jak najmocniej.
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz,
idź szukać wiatru w polu,
pocałuj noc, najwyższą z gwiazd,
zapomnij się i...tańcz!

Chwała tobie, słońce! Odyńcu ty samotny!
Co wstajesz rano z trzęsawisk nocnych
I w góry bieżysz, w niebo sam się wzbijasz,
I chmury czarne białym kłem przebijasz,
I to wszystko bezkrwawo - brawo, brawo,
I to wszystko złociste i nikogo nie boli.
Gloria! Gloria in excelsis soli!       
 

Borsuk





CZATY
(BALLADA UKRAIŃSKA)

 Adam Mickiewicz

Z ogrodowej altany wojewoda zdyszany
Bieży w zamek z wściekłością i trwogą.
Odchyliwszy zasłony, spojrzał w łoże swej żony
Pojrzał, zadrżał, nie znalazł nikogo.

"Hej, kozaku, ty chamie, czemu w sadzie przy bramie
Nie ma nocą ni psa, ni pachołka?
Weź mi torbę borsuczą i janczarkę hajduczą,
I mą strzelbę gwintówkę zdejm z kołka".

 

Gęsi świtem




  Gęsi świtem

  Świtem by wejść w srebrzyste mokradła,
  Co nocne ptaków utopiły głosy,
  Jakaś niepewność wtedy tam zapadła,
  Drżąc z chłodu nagle nasyconej rosy.  

  Słuchać by w ciszy rześkiego poranka
  Gęsi ciągnących od pól do jeziora,
  We mgle zawieszonej niby firanka
  I cięciem nagłym wiatru – topora

  Tak tę niepewność w pieśni zamieni,
  Gęgor przyniesie pieśń nową ze złota,
  A świt się rozleje w morze płomieni –  
  Patrz! Jeśli czujesz… to jest tęsknota…
 

 

Zając




  Szarak
  (z Waltera Scotta)

  Przez piach Mazowsza i łęgu mech siny
  Na oślep szukał ścieżki i drożyny.
  Tu w bok uskoczył szlak gubiąc utarty,
  By wywieść w pole ścigające charty.
  Tam znów, choć w rzece nie znalazłbyś brodu,
  Wpław przebrnął, byle nie wstrzymać pochodu.
  Żadna mu pora drogi nie utrudnia,
  Ni słońce lata, ni biały śnieg grudnia.
  Żadna mu pora nie zasępi lica -
  Ani świt szary, ni noc bez księżyca.

 

Z tęsknoty za pełnią


 
  Z TĘSKNOTY ZA PEŁNIĄ

  Z tęsknoty za  pełnią włóczę się pod sierpem
  Z tęsknoty za pełnią uciekam moim snom

  Smucę się Tobą, żeś mikry i bezświetlny.
  Martwię się, że giniesz, kiedy światła mi
  trzeba,
  A smuga pary wystarczy, żeby Cię przysłonić.
  Smuga pary - złe słowo, myśl inna niż
  marzenie.

  Z tęsknoty za pełnią szukam Cię wśród cieni
  Z tęsknoty za pełnią błagam choćby o świt.

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 Następna > Ostatnie >>
Strona 1 z 3